BORN PRETTY STORE

✿Maskara Rose, czy zachwyci efektem?✿

środa, lutego 11, 2015


Cześć dziewczyny :),
Jakoś pod koniec zeszłego roku trafiła w moje ręce kolejna paczka od Born Pretty Store, tym razem były to rzęsy w paskach oraz maskara - i to właśnie o niej będzie dzisiejszy post :). Do tej pory na moje rzęsy najlepiej działała maskara Eveline, nadal liczę, że znajdę maskarę, która ją zdecydowanie pobije efektem. Czy tej się udało? :)








Nazwa produktu: Rose Waterpoof Mascara
Cena: ok 5$
Dostępność: Born Pretty Store

Poszukując masakry idealnej, natrafiłam na maskarę Rose. Co prawda nie wiedziałam, czy okaże się ona idealna, ale postanowiłam zaryzykować. Do zaryzykowania skłonił mnie fakt, iż jestem sroką, a jak wiadomo sroki, lubią wszystko, co przyciąga uwagę :) . Tak tez było w przypadku opakowania tuszu, ale zacznijmy od początku :).


Maskara przychodzi do nas zapakowana w kartonowe opakowanie, na którym znajdziemy podstawowe informacje o produkcie (oczywiście w języku... chińskim :D). Pierwsze opakowanie nie robi wrażenia, ot takie zwykłe pudełko. Jednak jeśli wyjmiemy tusz z pudełka, naszym oczu ukazuje się czarna, matowa tubka, zdobiona różowo metalicznymi detalami. Mnie osobiście opakowanie przypomina fiolkę perfum i wywarło na mnie bardzo duże wrażenie, oczywiście pozytywne.


Jednak jak to się mówi, nie ocenia się książki (w tym wypadku maskary) po wyglądzie :)


Dacie radę coś z tego opakowania zrozumieć? :D




Tusz ten posiada długą silikonową szczoteczkę, z różnej wielkości ząbkami, co według mnie jest bardzo na plus, ponieważ mam pewność, iż tusz dojdzie do każdej, nawet najmniejszej rzęski. Szczoteczka dzięki swojej elastyczności jest bardzo wygodna w użyciu. 


Kwestia, na która zwróciłam uwagę z ciekawości, jest zapach (wącham prawie wszystkie produkty kosmetyczne :D) tego produktu tutaj nie zauważyłam by różnił on się od zapachu innych tuszy takich jak Lovely czy Essence.

Posiadam bardzo rzadkie rzęsy, które dodatkowo są mało widoczne, od masakry oczekuje, ich uwydatnienia i to tez od niej dostałam. Maskara nadaje moim rzęsą intensywny czarny odcień, delikatnie je podkreślając i pogrubiając. Jednak efekt pogrubienia nie jest jakiś bardzo mocny, ale w przypadku moich rzęs bardzo widoczny.


Maskara ta w żaden sposób nie podrażniła moich oczu ani nie spowodowała reakcji alergicznych, a jak pewnie część z Was wie, moje oczy są podatne na podrażnienia.




Jak widzicie, maskara posiada wiele plusów. Niestety zauważyłam również minus, który być może jest kwestią indywidualną
. Jako iż mam bardzo rzadkie rzęsy nałożenie dwóch warstw maskary może sprawiać wrażenie sklejonych rzęs, tak jak było to w moim przypadku. Dla mnie jest to minus, bardzo nie lubię takiego efektu, ale być może dotyczy on tylko rzadkich rzęs, a na bardziej gęstych się nie pojawia? - nie mam pojęcia.





Na sam koniec zostaje nam demakijaż, z którym nie mamy, żadnego problemu, tusz szybko schodzi z oka, nie rozmazując się po całej twarzy. Mimo iż maskara ma u mnie jeden minus, uważam, że jej intensywny kolor, jak również uwydatnienia rzęs zasługuje na spróbowanie. 

Jednak maskara, moim zdaniem lepiej spisze się na gęstych rzęsach, niż na takich rzadkich jak moje.

Jakie są Wasze ulubione maskary?:) Wciąż szukam maskary, która da taki efekt "WOW" - macie jakiś kandydatów?




Miłego Dnia :)


Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

29 komentarze

  1. Opakowanie faktycznie przyciaga uwage :) moja ulubioną maskarą jest Maybelline Colossal Volum' Express, przez pół roku używalam żółtej wersji z czarnymi napisami, ktora miala wielką szczoteczke a teraz kupilam żółtą z różowymi napisami i ma szczoteczke w ksztalcie klepsydry. Jest meega wydajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnimi czasy 'męczę' tusz LashMania z Essence. Polecam spróbować jeżeli nie miałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam jej, fajny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie wiedziałam takiego tuszu, ale matowe opakowanie na pewno też by do mnie przemówiło ;) Lubię takie silikonowe szczoteczki. Sprawdzają się u mnie najlepiej. Ze wszystkich tuszy jakie miałam, najlepiej pachniał Loreal So Couture - czekoladą!

    Pozdrawiam, Ala.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rose posiada typ szczoteczki, której nie lubię. Mnie aby uzyskać efekt Wow starcza tusz Maybeline the falsies feather-look. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  6. no szczoteczkę to ma ciekawą :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę taką maskare.

    OdpowiedzUsuń
  8. Duży minus za brak tłumaczenia na opakowaniu. Ale efekt nawet fajny jest. Chociaż nie lubię jak maskara ma tendencje do sklejania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja ulubiona to Wibo zielona z krotka szczoteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim ulubieńcem jest Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume. Przerobiłam już wiele tusz, ale ten jest dla mnie idealny:) Ciekawym tuszem był ten z Eveline -Celebrities (złota oprawa), którego szczoteczka niesamowicie rozdzielała i wydłużała każdą rzęsę:), ale niestety po kilkutygodniowym używaniu tusz zaczął się bardzo osypywać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne ma samo opakowanie, ładnie wyprofilowane i matowe :) Daje ładny, delikatny efekt.
    Ja obecnie stosuje maskary z Wibo.

    Dołączam do grona obserwatorów i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczoteczka jakiej nie lubię. Wolę swojego Rimmela.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na razie używam Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie absolutny numer jeden to Wonder Lash Mascara(teraz The ONE Wonder Lash) z Oriflame, koniecznie w kolorze czarny. No a ostatnio podoba mi się delikatny efekt po tuszu Lumene

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny tusz, u mnie dziś o Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam podobne rzęsy do twoich i boje sie ze tez by u mnie sklejał. Volume milion lashes - losowane moim niezmiennym faworytem

    OdpowiedzUsuń
  17. pierwsze widzę takie cudo :D ja obecnie używam clinique high impact i jestem zadowolona, bo mi nie podrażnia oczu, choć nie jest on jakiś mega genialny pod względem trwałości... lubi się niestety osypać. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Opakowanie ciekawe, ale chyba nie zdecydowałabym się na taki tusz, zwłaszcza, że mamy na naszym rynku tyle dobrych produktów...

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubie takie szczoteczki w maskarach ale efektu WOW faktycznie nie ma. Sama nie lubię po sklejanych rzęs .

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie lubię takich szczoteczek w mascarach, więc raczej jej nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moją maskarą WOW jest tusz Eyeliner Bourjois, jest po prostu genialny! Ale ma podobną szczoteczkę więc myślę że mogą być podobne. Ale nie skleja rzęs i naprawdę ładnie wyglądają, jak naturalne

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).