AJURWEDA

Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus

niedziela, sierpnia 02, 2015

Witajcie, 

W piątek mogłyście przeczytać o ajurwedyjskim żelu do codziennego mycia twarzy (KLIK), jego zadowolonym użytkownikiem, siłą rzeczy stał się mój narzeczony. Pozostając w wątku ziół i ich wykorzystania w ajurwedyjskich kosmetykach, opiszę Wam dzisiaj krem antyseptyczny Boro plus firmy :). Nie ukrywam, że tym razem to ja chciałam być zadowoloną użytkowniczką i cieszyć się siłą ziół zawartą w tym kremie, ale czy tak się stało?

Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus opakowanie



Nad opakowaniem kremu antyseptycznego Boro Plus nie ma co się zbytnio rozpisywać, zwyczajna tubka o pojemności 40 ml przypominająca mi pastę do zębów. Krem trafił do mnie z Zielonego sklepu, zamknięty w kartonowym pudełku, na którym znajdują się podstawowe informacje o produkcie. Standardowo, jak przy wszystkich zagranicznych produktach, wydrukowane są one na zwykłej papierowej naklejce, oczywiście szybko się ścierają i niszczą, koniecznie czytamy je zaraz po zakupie :).



Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus opakowanie

Konsystencja kremu jest bardzo zbita i gęsta, jednak nie sprawia problemów podczas aplikacji. Bardzo dobrze rozsmarowuje się na skórze, pozostawiając na niej uczucie tłustości. Wiem, że nie wszystkie z Was lubią takie uczucie, jednak mi ono zbytnio nie przeszkadza. Krem nakładałam na dobrze oczyszczoną skórę twarzy, głównie na noc, stąd zaakceptowałam to uczucie :). Rano, budziłam się z miękką i przyjemną w dotyku skórą.

Ze wchłanianiem kremu jest różnie, w zależności od miejsca aplikacji :). Przykładowo na twarzy, wchłania się długo, jednak na dłoni sporo szybciej :). Jeśli chodzi o wydajność, to muszę przyznać, że jest on wydajny. Wyciśnięta ilość kremu, którą widzicie na zdjęciu poniżej spokojnie wystarcza na wysmarowanie całej twarzy :).

Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus konsystencja/kolor


Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus konsystencja/kolor

Boro Plus, miał u mnie kilka zadań do wykonania. Pierwsze i najważniejsze dla mnie, to ratunek skóry po wysuszeniu jakie uzyskałam po ajurwedyjskim żelu Medimix. Na tym polu spisał się bardzo dobrze i jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona. Przynosi natychmiastową ulgę przesuszonej i podrażnionej skórze, co same rozumiecie, bardzo mnie w tamtej chwili ucieszyło :). Po kilku aplikacjach pozostawia po sobie skórę gładką i przyjemną w dotyku. Łagodzi podrażnienia, wspomaga regenerację skóry i nawilża. Nawilżenie utrzymuje się na drugi dzień, pod tymi względami jest to krem na 5+ :).

Kolejne zadania, jakie miał wykonać to walka z odparzeniami, spierzchniętymi ustami i ukąszeniami komarówJego kojące działanie pokazało swoje oblicze także i w tych przypadkach. Przynosi skórze ulgę, wspomaga jej regenerację przy drobnych odparzeniach. Radzi sobie również ze spierzchniętymi ustami, bardzo dobrze je nawilża bez uczucia szczypania czy ściągania. Jeśli chodzi o ukąszenia komarów, to bardzo szybko usuwa uczucie swędzenia oraz zmniejsza obrzęk. Nakładając go na twarz, nie zauważyłam oznak uczulenia, podrażnienia czy też zapchania :).


Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus opis działania

Inne jego zastosowania, o których informuje sklep to: pękające pięty, oparzenia, wysypki, trądzik, czyraki, liszaje, drobne skaleczenia, opryszczka. To tylko pokazuje, jakim wszechstronnym kremem jest :). Krem nadaję się również po goleniu, jednak mój ukochany nie chciał tego sprawdzić :D.

Te wszystkie zastosowania, do których ja używałam produktu, jak i te o których, informuje sklep, możliwe są dzięki połączeniu składników w kremie. Znajdziemy w nim m.in. ekstrakty: z lili imbirowej, sandałowca białego, aloesu, neem, pavoni odorata, bazylii azjatyckiej, kurkumy, lili wodnej, akacji. Takie składniki są mocnymi antyseptykami, ponadto działają też: kojąco, nawilżająco, przeciwzapalnie, przyśpieszają regenerację skóry, a to tylko mały kawałek ich działania :). Ponadto w kremie znajdziemy też tlenek cynku, działający jako pigment/filtr UV, oraz parabeny. 

Jeśli chodzi o to ostanie, czyli parabeny to czasami "występują one naturalnie" np. methylparaben w borówce amerykańskiej ;). Co oczywiście nie jest równoznaczne, z tym że w przypadku tego kremu tak jest, zwyczajnie nie znalazłam żadnych informacji na ten temat.

Zapach kremu Boro Plus bardzo przypadł mi do gustu, jest on lekko kwiatowy, bardzo intensywny, ale za to przyjemny dla nosa. Zwolenniczki takich zapachów, będą zadowolone, utrzymuje się on bardzo długo na skórze :). Nie mniej jednak nie wszystkim może on się spodobać, mojemu ukochanemu kompletnie się nie spodobał i z tego powodu odmówił użycia go po goleniu :D. Widać, że każda i każdy z nas inaczej odbiera zapachy i ma inne preferencje :).


Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus tubka

Boro Plus jest takim kremem sos, który zawsze warto mieć, bo nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać :). Jestem z niego bardzo zadowolona i z czystym sumieniem jego działanie mogę Wam polecić :). Cena w relacji z wydajnością również zachęca do zakupu, tak więc zdecydowanie warto poznać :).

Krem Boro Plus możecie dostać w Zielonym Sklepie, gdzie można też znaleźć różne, ajurwedyjskie produkty. Według informacji w sklepie, krem ten jest najlepiej sprzedającym się kremem antyseptycznym w Indiach :).






CENA: 13 zł / 40 ml

DOSTĘPNOŚĆ: http://zielonysklep.com - -KLIK-

SKŁAD:


Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boro plus skład



Znacie może ten krem? Macie w swojej kosmetyczce tego typu, antyseptyczne kremy? :)

Miłego dnia! 

Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

57 komentarze

  1. Super, że ma tyle zastosowań, będę musiała się mu bliżej przyjrzeć ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz go widzę. ciekawy ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że jak uniwersalny i do tego niezbyt drogi ;) Tylko pojemność mała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a miałam kiedyś, miałam
    ma mocno ziolowy zapach, ale można się przyzwyczaić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może być że takie jak Twoje, bo tak wygląda, ale i tak nie zaciaga podkładu
      więc tak czy owak, jest do bani ;/
      próbowałam kilka minut i nawet wstrząsnełam

      Usuń
  5. Nie znam go, ale skład nawet mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o nim nigdy,ale wydaje się być ciekawym:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie znam tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. No powiem szczerze, że wciąga! Ja kupiłam pierwsze 3 a teraz mam już ponad 50 :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz widzę, ale raczej to nie dla mnie bo bardzo nie lubię tej tłustej warstwy :P

    OdpowiedzUsuń
  10. po depilacji, do nawilżania, na ukąszenia komarów używam żelu aloe vera z altermedica - zawsze mam tubkę w domu, jest niezastąpiony :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam borówki amerykańskie :D
    Nie znam tego kremu... Fajnie, że dobrze się spisał.

    OdpowiedzUsuń
  12. aż z ciekawości przejrzałam swoje zapasy kremów i ani jeden nie jest antyseptyczny...

    OdpowiedzUsuń
  13. pierwszy raz o nim słyszę, całkiem niedrogi i skład ciekawy ;) może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam się, że pierwszy raz widzę ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapowiada się ciekawie - nigdy go nigdzie nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi opakowanie przypomina trochę krem do rąk :D Może się na niego skuszę jako krem do stóp po wykończeniu obecnego, bo dobrze się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam ale cena zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Taki uniwersalny produkt to dobra sprawa ;) sama mam jeden krem antyseptyczny i często się przydaje :)
    Ale jak mi się skończy, to chętnie wypróbuję ten ajurwedyjski :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz się z nim spotykam, ale faktycznie może okazać się przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cena przystępna, a skład mi odpowiada, więc czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wielozadaniowy ten krem, warto by go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwszy raz go widzę, ale opinia mnie zachęciła do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  23. oj zaciekawił mnie:) zwłaszcza na zimę...

    OdpowiedzUsuń
  24. miałam taki krem do stóp , szczerze polecam ! spisał się fantastycznie !

    OdpowiedzUsuń
  25. nie lubie parabenow ale czasem przymkne oko

    OdpowiedzUsuń
  26. pierwszy raz słyszę o tym kremie, zapowiada się bardzo ciekawie, ale ta tłustość jaką pozostawia nie do końca przemawia "za" jego zakupem

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetnie, że jest tak uniwersalny !

    OdpowiedzUsuń
  28. Podoba nam się! Pierwszy raz go widzimy ale chętnie byśmy go wypróbowały :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam, ale pewnie kiedyś wypróbuję wszystko przede mną

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubię wszystko, co ajurwedyjskie ;) ciekawe czy ten produkt by się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja lubię tego typu kremy, bo moja skóra często ulega jakimś podrażnieniom.

    OdpowiedzUsuń
  32. Brzmi nieźle :) Mógłby się u mnie sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. interesujący produkt zwłaszcza za taką cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. U Ciebie zawsze jakieś ciekawe wynalazki:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Szerokie zastosowanie, wygląda na bardzo ciekawy produkt

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie znam niestety, ale kiedyś chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  37. uwielbiam azjatyckie kremy, wystarczy popatrzeć na piękne azjatki
    ich porcelanowe gładkie bez niedoskonałości cera <3333
    ten krem jest indyjski??
    chętnie go wypróbuję !



    Widzę, że prowadzisz bardzo miły dla oka blog, świetna robota!
    Może zaobserwujemy,by z łatwością do siebie wracać ?
    Daj mi znać a ja szybciutko się odwdzięczę,
    a póki co czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje!

    udanego dnia pełnego inspiracji :**

    OdpowiedzUsuń
  38. Ciekawy :) Faktycznie warto go mieć pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
  39. Interesujący :). Taki wielozadaniowy krem warto mieć w swojej kosmetyczce.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie znam go, ale produkt ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  41. Krem wielozadaniowy :-) O ile na ustach czy piętach tłustośc bym wytrzymała o tyle na twarzy bardzo mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  42. Fajnie, że kosmetyk łagodzi podrażnienia. To coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jeszcze nie miałam tego typu kremów, wydaje się fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Używam tę maść od kilku lat i dodam, że duża blizna pooperacyjna jest prawie niewidoczna. Stosowałam przez kilka miesięcy codziennie po zdjęciu szwów.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).