BER DE VER

Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego.

niedziela, sierpnia 09, 2015

Witajcie, 

Część z Was miała lub przynajmniej widziała azjatyckie kosmetyki, głównie pewnie znane kremy BB. Poza nimi są też inne, japońskie produkty i podejrzewam, że jest spora grupa osób, dla których są one jak "czarna magia", pochodząca gdzieś z odległej krainy :D. Nie powiem, dla mnie Lotion Hada Labo to pierwszy tego typu, azjatycki kosmetyk w moich rękach. Zatem czy warto go poznać? :)

Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego


Lotion Hada Labo Gokujyun z 3 typami kwasu hialuronowego przywędrował do mnie prosto ze sklepu Ber De VerMieści się on w przezroczystej, wykonanej z miękkiego plastiku butelce o pojemności 170 ml. Dzięki temu bez problemu możemy określić zużycie lotionu. Opakowanie jest bardzo poręczne i prawdopodobnie znajdują się na nim podstawowe informacje o produkcie 
( przynajmniej powinny :D i domyślam się, że tak jest - te japońskie znaczki ciężko rozszyfrować :P). 


Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego | Otwór

Zamknięcie tylu klik z małym otworem, przez który wylatuje dosłownie jedna kropelka produktu (!). Według mnie jest to bardzo dobre rozwiązanie, każda z nas może sobie dawkować taką ilość lotionu, jaką potrzebuje. Opakowanie jest szczelne, w pozycji leżącej nie musimy martwic się o jego wypłynięcie i dobrze się sprawuje przy wyjazdach :). 

Samo opakowanie ułatwia nam aplikacje, która jest łatwa i prosta, jednak do tego też z pewnością przyczynia się ciekawa konsystencja :). Lotion jest przezroczysty i wodnisty, jednak trochę gęściejszy niż w przypadku np. znanego większości toniku Garniera. Jest to taka mocno wodnista galaretka, można też się spotkać z określeniem "śliska woda" :D.



Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego | Konsystencja

Pierwszy raz spotkałam się z taka konsystencją i obawiałam się, że aplikacja może być utrudniona, a przynajmniej odbije się to znacząco na wydajności. Sięgnęłam po porady producenta, który informuje, że produkt ten rozprowadza się na twarzy za pomocą dłoni, najlepiej wklepując. Tak też zrobiłam i w tym momencie doznałam lekkiego szoku :D.

Zaledwie dwie kropelki (!) pozwalają mi na bardzo dokładne i bez problemowe rozprowadzenie produktu na twarzy. Taka sytuacja odbija swoje piętno na wydajności i sprawia, że lotion przy 170 ml staje się piekielnie wydajny. Szczerze, to nie wiem, kiedy go wykończę, używam go jakieś 2 miesiące, a zużycie jest znikome :).



Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego | Na skórze














Podczas aplikacji produkt daje niesamowity poślizg, dzięki czemu bardzo łatwo się go rozprowadza. Kwestią, która nie wszystkim może się spodobać, jest to, że u mnie podczas nakładania lotionu czuć delikatną lepkość, jednak nie towarzyszy ona na twarzy zbyt długo, znika zaledwie po 2-3 minutach. Myślę jednak, że nie jest to jakiś minus produktu, kilka minut każda z nas wytrzyma :).


Mam wielką manie wąchania każdego rodzaju kosmetyków, dlatego też i tu zaciekawiona zapachem koniecznie musiałam to sprawdzić :D. W japońskim lotionie wyczuwam lekki zapach w opakowaniu, który trudno mi określić jednak jest on na tyle delikatny, że prawie w ogolę nie wyczuwalny podczas nakładania. Wiadomo, każda z nas może go inaczej odebrać jednak tak naprawdę, ciężko go wyczuć i nie jest on nieprzyjemny :). 


Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego | Aplikacja

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również swoim działaniem. Już po pierwszym użyciu, twarz jest delikatna i przyjemna w dotyku. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że stała się ona bardziej nawilżona, sprężysta i promienna bez suchych skórek :). To efekty działania kwasu hialuronowego, którego zawartość w skórze, spada wraz z wiekiem. Ma on dużą umiejętność wiązania wody, jedna cząsteczka kwasu hialuronowego potrafi związać 200-500 cząsteczek wody! Tak więc odgrywa on fundamentalną rolę przy utrzymaniu wody w skórze. Lotion najczęściej stosowałam jako pierwszy krok, po nim najczęściej sięgałam po serum czy krem. Jednak myślę, że osoby które nie potrzebują dużego nawilżenia, byłyby zadowolone z działania i używania go w pojedynkę. To też nawet dobre rozwiązanie dla leniuchów :D. Sama mam zamiar używać go nie tylko do twarzy, ale i w inne miejsca na ciele, a w planach mam też dodanie do maski do włosów :). Podczas używania Hada Labo Gokujyun lotion z kwasem hialuronowym nie zauważyłam żadnego podrażnienia, uczulenia itp. Dobrym pomysłem, przy obecnej pogodzie może być trzymanie w lodówce :).

Lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid zawiera m.in. trzy typy kwasu hialuronowego (wielkości cząsteczek )Hydrolyzed Hyaluronic Acid (Nano Hyaluronic Acid), Sodium Acetylated Hyaluronate (Super Hyaluronic Acid), Sodium Hyaluronate. W kosmetykach możemy spotkać różne wielkości cząsteczek kwasu hialuronowego, jednak nie wszystkie są zdolne przenikać do głębszych warstw skóry, część jest zwyczajnie za duża. 

Hada Labo kosztuje 59,00 zł, niektórym cena ta może wydawać się bardzo wysoka. Nie mniej jednak uważam, że za produkt z trzema typami kwasu hialuronowego i bardzo dobrą wydajnością, a przede wszystkim działaniem cenę można zaakceptować :). Uważam, że jest to produkt godny wypróbowania :). 


Japoński lotion Hada Labo Gokujyun Hyaluronic Acid - z 3 typami kwasu hialuronowego | Etykieta

Klasyczny lotion Hada Labo w tej wersji oraz w innych możecie kupić w sklepie Ber De Ver :). Co ważne, znajdziecie tam kosmetyki produkowane na rynek japoński. Dlaczego to takie istotne?

Cóż, u nich jest trochę dziwna ( z mojego punktu widzenia ) sytuacja z kosmetykami. Firmy często zmieniają etykiety swoich produktów, czasami i składy. Dodatkowo produkcja rozdzielona jest u nich na produkcję na rynek japoński i produkcję na pozostałe rynki. Czasami zdarza się, też jeszcze inny podział gdzie ten sam produkt ma inną etykietę i skład na rynek japoński, jeszcze inny na rynek azjatycki, inny na europejski i inny na rynek USA. Zagmatwane to strasznie :D. Można też zauważyć sytuację gdzie produkty na macierzysty rynek (japoński) są lepsze - z lepszym składem, reszta świata musi się zadowolić często tym gorszym :). Dlatego, jeśli decydujemy się na japońskie kosmetyki, warto kupować te, przeznaczone na rynek japoński. Pani Agnieszka z Ber De Ver na pewno odpowie na wszystkie Wasze pytania, czy wątpliwości, jeśli chodzi o produkty dostępne w jej sklepie :).

CENA: 59 zł / 170 ml - butelka
50 zł / 170 ml - uzupełnienie

DOSTĘPNOŚĆ: Ber De Ver - -KLIK-

SKŁAD ( pochodzi ze strony sklepu ):
Water, Butylene Glycol, Glycerin, Hydrolyzed Hyaluronic Acid (Nano Hyaluronic Acid), Sodium Acetylated Hyaluronate (Super Hyaluronic Acid), Sodium Hyaluronate, PPG-10 Methyl Glucose Ether, Disodium Succinate, Hydroxyethylcellulose, Succinic Acid, Methylparaben



Znacie lotiony Hada Labo? Macie ochotę poznać? :)

Miłej niedzieli! 

Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

53 komentarze

  1. Nigdy nie miałam żadnego japońskiego kosmetyku choć kiedyś myślałam nad zakupem nie lotiony lecz podkładu z uwagi na jego jasny odcień. =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Japońskie kosmetyki są świetne :) Chętnie wyposażyłybyśmy sie w taki żel/galaretkę xD

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jakoś nie mam do nich zaufania

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał świetny produkt muszę się mu przyjrzeć bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydałby mi się taki - zapisałam na chciejliście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam. Powiem ci, że nie do końca ufam japońskim i rosyjskim kosmetykom, bylo też kilka rozczarowań przy indyjskich. Fajnie, że jest taki wydajny i działa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Japońskich kosmetyków jeszcze nie miałam przyjemności używać, ale żel hialuronowy lubię i cenię. Nawilża świetnie. Ja go zwykle z kropelką olejku mieszam.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mnie zaintrygował ten lotion

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja skóra chyba lubi kwas hialuronowy - w każdym razie lubi kosmetyki go zawierające :) Cena nie jest niska, ale też bez przesady przy dużej wydajności :) A w jakim czasie należy go zużyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie z tego co ja wiem, na japońskich wersjach nie ma daty ważności. Tym też różnią się od wersji na inne rynki. Etykiety zmieniają się u nich średnio, raz w roku więc dosyć łatwo jest się zorientować, z którego roku mamy produkt :). Z informacji od Pani Agnieszki z Ber De Ver dowiedziałam się, że producent informuje o roku ważności od otwarcia :)

      Usuń
  10. ciekawy produkt ale muszę CI powiedzieć, że te literki i fakt, że niczego nie rozumiem trochę ogranicza moje zaufanie do tego produktu :D to głupie wiem tym bardziej, że używam azjatyckich BB kremów ale jakoś powoduje to u mnie taką niepewność :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawy, ale nie zaryzykowałabym i nie kupiłabym go ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyjaźnie się z tym lotionem już od roku ;) i jeszcze go nie wykończyłam więc nastaw się na dłuuuugie korzystanie z tego dobrodziejstwa. Osobiście najbardziej lubię wersję "czerwoną" bo pochodną retinolu czyli jest idealny do prewencji przeciwstarzeniowej, ale nie powoduje nadmiernego łuszczenia (słabsza pochodna). Przelewam go sobie też do opakowania z pipetką bo często zdarza mi się "wylać" za dużo ze zwykłego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam ale chętnie bym wypróbowała bo lubię nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. o tak, dla mnie azjatyckie kosmetyki to też czarna magia :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki produkt z kwasami hialuronowymi przydałby się teraz moim spieczonym plecom :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię kosmetyki z tym kwasem, miałam takie z 3 wielkościami cząsteczek z polskich sklepów z półproduktami. Naturalnych kosmetyków z Azji w ogóle jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z azjatyckimi kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Napisy na opakowaniu są bardzo hm.. zachęcające. :D Czuję, że gdyby stał gdzieś w widocznym miejscu to posypałyby się pytania typu "a co to jest?" :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy produkt, byłam bardzo go ciekawa, dzięki za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem wielką fanką azjatyckiej pielęgnacji, a o tym lotionie słyszałam już parę razy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tego to jeszcze w życiu nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam szczerze, że nie wiem, czy bym go kupiła...

    OdpowiedzUsuń
  23. japonski :) kocham wszystko co japonskie;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie mam ani jednego azjatyckiego kosmetyku :c

    OdpowiedzUsuń
  25. ja sie boje kosmetykow z chinskimi/japonskimi znaczkami:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Odnoszę wrażenie, że te etykiety/składy itd. to jakieś konsumenckie oszustwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś muszą lud nakłonić i mamić..

      Usuń
  27. z azjatyckich mazideł nie miałam nic... ale korcą i to bardzo... głównie kremy BB i CC od nich

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawią mnie te japońskie kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. z Hada Labo mam retinol w formie lotiony, jestem nim zachwycona, stosuję go na twarz, szyję i dekolt- wydajność też jest doskonała.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie używałąm japońskich kosmetyków :) Ale nie powiem, bardzo mnie kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam mleczko z tej serii i mam identyczne spostrzeżenia jeśli chodzi o wydajnosć - ono się chyba nigdy nie skończy :D Fajne są te azjatyckie kosmetyki...

    OdpowiedzUsuń
  32. Pierwszy raz widzę coś takiego. Niestety bez polskiej naklejki ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo ciekawa konsystencja, a także działanie. Nigdy nie miałam do czynienia z japońskimi kosmetykami, a widzę, że sporo tracę. Jestem pod wrażeniem wydajności kosmetyku!

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie słyszałam o nim wcześniej. Chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nigdy nie miałam chyba kosmetyku azjatyckiego, a jeśli nawet jakiś się trafił to strzelam, że raczej nie był przeznaczony na rynek japoński. :) Konsystencja mnie mega zdziwiła, spodziewałam się balsamu a tu proszę bardzo ciekawa. Intrygujący produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nigdy nie uzywałam azjatyckich kosmetyków, ale z chęcią po nie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo przydatna recenzja :) Ja kiedyś chorowałam dosłownie na ich kosmetyki, ale przeszło mi kiedy ich sposoby pielęgnacji nie bardzo przypasowały mojej skórze ;)
    Możliwe, że lotion by to zmienił, ale na razie chcę się uspokoić z tym rzucaniem się na nowości, bo minimalizm na dziś mi służy ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Pierwszy raz o nim czytam, jeszcze nie miałam okazji wypróbować kosmetyków azjatyckich.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeszcze nie miałam nic japońskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Bałabym się używać :D oczywiście niepotrzebnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ojoj kosmetyku z takimi napisami to ja jeszcze nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nigdy nie miałam japońskiego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozbudziłaś moją ciekawość! Haha, z japońskimi kosmetykami nie miałam w ogóle do czynienia, a chyba powinnam, uwielbiam ten kraj i z pewnością przy większej zasobności portfela coś sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jeszcze nic azjatyckiego nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Lubię takie egzotyczne kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Ciekawy, ja jeszcze nie miałam żadnego azjatyckiego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  47. Nazwy tego kosmetyku chyba nie zapamiętam :) Ale produkt wydaje się ciekawy, wydajność na pewno na plus więc cena nie wydaje się już taka straszna :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).