BIBUŁKI MATUJĄCE

Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow

wtorek, stycznia 31, 2017

Witajcie, 

Kilka dni temu pisałam Wam o żelu do mycia twarzy marki o dosyć chwytliwej nazwie, mianowicie Selfie Project dostępne w popularnej w naszym kraju drogerii Rossmann :). Wraz z nim miałam okazję poznać bibułki matujące, a więc produkt, który jako posiadaczka cery mieszanej, zawsze mam przy sobie. Czy spełniły swoją funkcję, czy były w stanie zastąpić mój ulubiony tego typu produkt Inglota? :)


Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow


Bibułki matujące nie są żadnym odkrywczym, czy innowacyjnym produktem. Znane od dawna i wiele z Was na pewno nie raz z nich korzystała, a zapewne jest też spore grono kobiet, u których tego typu produkt zawsze jest w torebce. Bibułki Selfie Project skład mają standardowy i bardzo prosty, celuloza ( Cellulose )  oraz 4 barwniki ( C.I. 17200, C.I. 42090, C.I. 16255, C.I. 19140 ) , którym zawdzięcza barwę i które są moim zdaniem raczej zbędne w tego typu produktach :P. Zwrócić uwagę na użyte barwniki powinni alergicy, którzy mają wiedzę, co ich uczula. 


Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow

Znajdują się one w kartoniku wielkości karty do bankomatu, nie zajmują dużo miejsca i spokojnie zmieszczą się nawet w najmniejszej torebce :). Ja swoje bibułki trzymam w przegródce na karty w portfelu, prezentują się prawie jak karta, a dzięki temu mam je pod ręką, a nie zawsze noszę ze sobą torebkę :P. W kartoniku mamy 100 sztuk liliowych, cienkich arkuszy z celulozy, a o ich łatwe wyciąganie zadbał producent, umieszczając kawałek taśmy wewnątrz opakowania. Jest ona bardzo pomocna i zapobiega wyciągnięciu większej ilości bibułek. 


Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła ich zapachu, jednak one kompletnie go nie posiadają :P. Najważniejsze jest działanie, a w przypadku bibułek matujących, nie jest ono skomplikowane i już sama nazwa jednoznacznie określa, co mają robić. Zmatowić skórę i tyle :). 

Jako posiadaczka mieszanej cery oczywistym jest u mnie pojawienie się świecenia w okolicach strefy T i w tym właśnie rejonie stosuję bibułki. Radzą sobie bardzo dobrze, zbierając nadmiar sebum, skóra momentalnie staje się matowa, wygląda świeżo i znów estetycznie :). Wystarczy delikatnie docisnąć do skóry i gotowe.

Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow

Zdaję sobie sprawę, że jestem kobietą, która jest w zdecydowanej mniejszości populacji, która nie korzysta z żadnych podkładów :). Nie jest mi z nimi po drodze, a i nie uważam, by były potrzebne mojej cerze. Chciałam jednak sprawdzić, jak sobie poradzą bibułki matujące u osoby, która korzysta z podkładów i z pomocą przyszła mi kuzynka. U niej także spisały się tak, jak powinny, momentalnie pochłaniając sebum i nie ściągając podkładu, co potrafiło się przydarzyć przy droższych bibułkach. Ważne jednak aby jedynie delikatnie docisnąć do skóry i nie przecierać :). 


Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow
Selfie Project, bibułki matujące, MattMeNow

Opakowanie 100 sztuk, za które zapłacimy 9 zł, wypada bardzo ekonomicznie, gdyż na zmatowienie strefy T zużywam jedną sztukę :). U osób, które borykają się z nadmiernym wydzielaniem sebum, wydajność zdecydowanie spadnie, jednak przy takiej cenie nie odczuje się tego zbytnio. Towarzyszą mi codziennie i zdecydowanie sięgnę po kolejne, bo po co przepłacać za tak zwykły produkt, który ma identyczne działanie jak droższe marki? :P Sprawdzą się świetnie u osób w każdym wieku, bez znaczenia czy macie naście lat, czy troszkę więcej ;).


Stosujecie bibułki matujące? Po jakie najchętniej sięgacie?


Miłego dnia!

Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

53 komentarze

  1. Fakt, bardzo chwytliwa nazwa firmy - Selfie Project :) nie słyszałam jeszcze o niej ale dzięki Tobie już wiem :) odnośnie bibułek, to od czasu do czasu używam ale to szczególnie latem. Pierwsze bibułki zakupiłam na aliexpress i nie narzekam. Koleżanka miała drogiej firmy, nie pamiętam czy to były z Inglota czy może kupowała je w Douglasie i niestety narzekała. Ja również jestem w tej mniejszości kobiet, co to nie używają podkładów (lub prawie wcale ich nie używają ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kobiet nie korzysta z podkładów :). Ja najczęściej stosowałam te z inglota, ale bez sensu przepłacać :P

      Usuń
  2. Hmm ciekawe. Kiedyś miałam jakies z rossmana też, ale było ich zdecydowanie mniej w opakowaniu. Chyba sobie zakupię właśnie te :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam moją bratnią duszę - ja też nie używam podkładów! :D Tzn. od czasu do czasu próbuję, ale zawsze kończę z wysypem krostek albo podrażnieniem. :/ Jednocześnie moja skóra bardzo szybko i mocno się przetłuszcza, więc takie bibułki mimo wszystko by mi się przydały. Zamiast jednak podkładu używałam kiedyś pudru antybakteryjnego z Manhattanu, który przy okazji trochę krył - myślałam, że puder tej marki Selfie Project będzie jego dobrym zamiennikiem. Masz go również do przetestowania? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie :). Choć może zobacz sobie ten z ecocery, jego już miałam :)

      Usuń
  4. Ja obecnie stosuję bibułki matujące firmy Marion, najbardziej wiosną i latem są mi przydatne. Jeśli ewentualnie nie mam ich przy sobie to używam chusteczki higienicznej, ale bibułki to jednak must have :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami się tak ratowałam, choć to nie to samo :D

      Usuń
  5. Ja najczęściej sięgam po bibułki Wibo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że oni takie mają :D

      Usuń
  6. Ja też używam i sobie chwalę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. A widziałam je dzisiaj w Rossmannie, ale jakoś się nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie tylko policzki wymagają matowienia i chętnie sprawdzę czy bibułki dadzą u mnie rade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 90% przypadków sprawdzą się :). Plus jest taki, że w sumie koszt niski, więc ryzyka zbytniego nie ma :P

      Usuń
  9. Nie używam, ale chętnie się przekonam jak działają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zakochałam się w bibułkach matujących z Purederm, ale tych niebieskich ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Latem z przyjemnością je wypróbuję, w tej chwili moja sucha skóra zdecydowanie ich nie potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też zawsze mam przy sobie takie biułki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś z innej firmy i fajnie się sprawdziły :) Super na lato <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam ich. Bibułki matujące nie są obowiązkowym punktem w mojej kosmetyczce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aktualnie używam Wibo, ale następnym razem sięgnę po te. Też niestety mam problem ze świecącą strefą T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie słyszałam o tych z Wibo :). W sumie bibułki jak bibułki, większość taka sama :P

      Usuń
  16. Nigdy w życiu nie używałam bibułek matujących :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie bibułki z pewnością się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie stosowałam jeszcze takich bibułek, ale chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie korzystałam jeszcze nigdy z bibułek matujących, ale muszę kiedyś wypróbować z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  20. bibułki tego typu mimo że wyglądają uroczo to nie są dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie używam takich bibułek, bo zwyczajnie nie mam problemów ze świeceniem się cery, a nawet jeśli pod wieczór się pojawia, zupełnie mi nie przeszkadza. Miałam kiedyś jakieś bibułki, ale nie używałam ich zbyt często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja to zawsze mam pod ręką :). Tym bardziej, że nie korzystam z podkładów :)

      Usuń
  22. Często są niezbędne. ;] Dobrze, że zajmują tak mało miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie używaliśmy takich bibułek. Przydadzą się nam szczególnie latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak sie w zimę zagrzeję, to takie bibulki ratują :D ale pewnie zależy to od cery

      Usuń
    2. Z tej firmy mam krem matująco-nawilżający i płyn micelarny, który jest moim faworytem- delikatny ' nie szczypią oczy', oczyszcza i odświeża skórę :)

      Usuń
  24. Stosuję bibułki ale jedynie latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy ich nie miałam; dobrze, że się sprawdzają :) Ciekawa jestem, po co dodano tam barwniki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nikt, poza producentem tego nie wie :P

      Usuń
  26. Z tej firmy jeszcze nie miałam, używałam tylko z Oriflame! :)
    Myślę, że są przydatne! :)
    -Mój blog-

    OdpowiedzUsuń
  27. Najczęściej używam bibułek latem, ale dobrze jest w przypadku tłustej i mieszanej cery mieć je zawsze w torebce :)

    OdpowiedzUsuń
  28. takich bibułek jeszcze nie stosowałam ;P

    OdpowiedzUsuń
  29. Słyszałam dużo dobrego o tej marce, chętnie wypróbuję ich produkty:)))

    OdpowiedzUsuń
  30. Widziałam właśnie ostatnio w Rossmanie, że pojawiły się produkty tej firmy, ale jeszcze na nic się nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja również należę do tej grupy która nie może znieść podkładu na twarzy. Muszę sobie kupić te bibułki bo moja cera ostatnio oszalała.

    OdpowiedzUsuń
  32. nigdy nie stosowałam matujących bibułek, dla mnie mogłyby równie dobrze nie istnieć:P

    OdpowiedzUsuń
  33. Polecam Ci podkłady mineralne i kremy bb skin 79. nie mam wyprysków ale moja cera jest czasami zaczerwieniona dlatego po nie sięgam. bibułek nie lubię, miałam kiedyś z wibo i nie po drodze mi z nimi, mam cerę suchą, która nie przetłuszcza się i rzadko nawet sięgam po puder

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim przypadku, to faktycznie bibułki są zbędnym produktem :). Zastanawiałam się nad podkładami mineralnymi, ale jakoś nie wiem, czy bym z nich korzystała.

      Usuń

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).