ASTOR

Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve

piątek, marca 18, 2016

Hej,

Codzienny makijaż w moim przypadku jest najczęściej skromny i kończy się na cieniach do powiek oraz maskarze :). O ile z pierwszym nie mam żadnych problemów, gdyż mam sporo, bardzo fajnych cieni, to z tuszami bywa różnie. Moje krótkie i rzadkie rzęsy są bardzo wybredne i mało który tusz sobie z nimi radzi. Spory czas temu miałam okazje poznać maskarę Astor Seduction Codes N°2 Volume&Curve, która przybyła do mnie z Klubu Ekspertek Ofeminin :). Jak sobie poradziła? Czy była w stanie stanąć na wysokości zadania?


Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Opakowanie


Astor Seduction Codes N°2 Volume&Curve to tusz, który zauroczył mnie swoim opakowaniem. Etykieta z tłoczonym wzorem geometrycznym oraz koronką wygląda ciekawie, oryginalnie i elegancko :). Pierwsze co skojarzyło mi się z tym wzorem to kawałek gorsetu, który, choć nie wygodny, to bardzo kobiecy. Poza samym desingiem na opakowaniu o pojemności 10,5 ml znajdziemy oczywiście podstawowe informacje o produkcie. Warto wspomnieć ze samo opakowanie jest solidne i poręczne :).


Samą aplikację w dużym stopniu zawdzięczamy szczoteczce. W przypadku tej maskary jest ona średniej wielkości z dosyć gęstymi, elastycznymi włoskami. Są one na tyle miękkie, że podczas malowania rzęs nie kują w oko, co czasami zdarzało mi się przy innych tuszach. Dodatkowo jest ona moim zdaniem bardzo dobrze wyprofilowana i delikatnie wygięta, co ułatwia samą aplikację.

Dzięki obecności różnej długości włosków dobrze rozprowadza tusz nawet na najmniejszych rzęskach i również mimo swoich rozmiarów fajnie sprawdza się podczas aplikowania na dolną powiekę. Sama szczoteczka bardzo sprawnie i wygodnie aplikuje maskarę na rzęsy, przy tym dość dobrze je rozczesuje. Oczywiście i tym razem moja mania wąchania wszelkiego rodzaju produktów zwyciężyła :D, jednak w tym wypadku nie wyczułam nic specjalnego poza typowym zapachem maskar.


Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Szczoteczka
Pozytywnie mogę ocenić również samą konsystencję tuszu, który nie jest zbyt gęsty, przez co na szczoteczkę nabieramy odpowiednią ilość produktu. Tusz Astor ma kruczoczarny kolor, który bardzo ładnie podkreśla nawet bardzo jasne rzęsy, przez co uwydatnia je i stawia na pierwszym planie.

Podczas pierwszych "spotkań" z tą maskarą byłam bardzo zadowolona z jej działania :). Bardzo ładnie podkreślała moje rzęsy, rozczesywała, nadawała im objętości przez ich pogrubienie oraz dosyć fajnie je podkręcała. Mimo iż mam dość krótkie rzęsy i niestety bardzo rzadkie z efektów byłam strasznie zadowolona. Już jedna warstwa tuszu bardzo ładnie wyglądała, a co najważniejsze efektownie podkreślała moje spojrzenie.


Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Szczoteczka

Niestety z biegiem czasu działanie oraz efekt uległ zmianie. Najczęściej, gdy tusz " dojrzeje" staje się lepszy, jednak w moim wypadku było zupełnie inaczej. Mimo że moje rzęsy nadal bardzo dobrze podkreślał swoją głęboką, czarną barwą, to o efektownym podkręceniu już mogłam zapomnieć.

Kolejnym minusem, który pojawił się z czasem, to fakt, że maskara zaczęła delikatnie sklejać moje rzęsy. Nie jest to może jakieś duże sklejanie i nie wygląda to tragicznie, jednak nie jest to już to samo, co przy pierwszych spotkaniach z tym produktem. Rzadkie rzęsy dodatkowo uwydatniają taki efekt i ratunkiem jest jedynie rozczesanie. Z nim trzeba sobie radzić sprawnie, ponieważ maskara szybko wysycha i niestety potem podczas czesania rzęsy były narażone na ciągnięcie. Z tego powodu początkowo kilka musiałam pożegnać, nad czym ubolewam dotąd, gdyż nie mam ich zbyt dużo:D.

Na moich rzęsach utrzymywał się nawet przez cały dzień, co akurat mnie bardzo cieszyło. Nie miał tendencji do kruszenia się, osypywania i tworzenia tak zwanego efektu pandy. Podczas demakijażu maskara bardzo szybko znikała z rzęs i nigdy nie było z nią większego problemu. Przez cały czas korzystania z tego produktu nie zauważyłam żadnych oznak alergicznych i nawet przy moich bardzo wrażliwych oczach nie działo się z nimi nic złego.


Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Opakowanie

Na sam koniec zostawiam cenę. Za 10,5 ml zapłacimy ok. 31 zł, a czy jest to cena wysoka jest raczej kwestią indywidualną naszego portfela :). Jednak czasami na dobry tusz, który nam będzie odpowiadał warto wydać trochę więcej, a cieszyć się efektem. Ja niestety nie mogę być w 100% zadowolona z działania Astor Seduction Codes N°2, choć też ciężko mi go jednoznacznie skreślić, gdyż moje rzęsy są bardzo kłopotliwe i wbrew pozorom na innych może się spisać dużo lepiej.

Wnioskuję po mojej koleżance, która posiada krótkie, ale bardzo gęste rzęsy i ona jest z niego bardzo zadowolona :). Więc jeśli macie rzęsy podobne do moich, nie stanie się on waszym ulubieńcem. Jeśli jednak jesteście posiadaczkami zupełnie innych rzęs, myślę, że warto go wypróbować. Zastanawiać może jednak fakt, że wraz z czasem używania tusz raczej traci na efekcie na rzęsach. Tak więc najlepiej moim zdaniem korzystać z niego w krótkim czasie, niż otworzyć i utrzymać w szufladzie :). 

Na koniec możecie zobaczyć, jak wygląda na oku, jednak muszę zaznaczyć, że zdjęcie zostało zrobione po dłuższym czasie używania. W związku z tym widzicie już ten gorszy efekt, a aparat też mi nie pomógł :).


Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Porównanie efektu bez maskary, oraz z nią.

Astor, maskara Seduction Codes N°2 Volume&Curve | Porównanie efektu bez maskary, oraz z nią.

Z opiniami pozostałych dziewczyn na temat tego produktu, możecie zapoznać się na stronie Klubu Ekspertek Ofeminin :).



Jestem bardzo ciekawa czy któraś z Was zna maskarę Astor Seduction Codes N°2? Jak Wy ją oceniacie? 

Miłego dnia! :)



CENA:  ok. 31 zł / 10,5 ml

DOSTĘPNOŚĆ: Większość drogerii stacjonarnych. 

Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

57 komentarze

  1. Nie znam tej masakry i jakoś cieżko mi się pracuje tymi szczoteczkami z włosiem. Wolę silikonowe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem wielbicielką silikonowych szczoteczek... Opakowanie mascary jest piękne, ale efekt na rzęsach już mniej.

      Usuń
  2. piekne i eleganckie opakowanie, ale wolę tradycyjne szczoteczki
    taką pewnie bym się wymazała ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że byś sobie poradziła :)

      Usuń
  3. Nie znam tej maskary, ale ogólnie nie przepadam za tuszami marki Astor.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi sie wyglad maskary,efekt rowniez:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że później skleja, u mnie w takim razie też by się nie sprawdził bo moje cienkie rzęsy nie wyglądają dobrze, gdy zbije je się w kępki ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie jak u mnie, choć na początku efekt, jaki dawał, był naprawdę bardzo fajny :). Szkoda jedynie, że z czasem się zmienił.

      Usuń
  6. Ja byłam z niego nawet zadowolona choć u mnie wyglądał zupełnie inaczej;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam takiej szczoteczki, trzebq wszystkiego spróbować więc nie mówię nie tej maskarze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbyt wielka szczotka, juz takich nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  9. Opakowanie śliczne, natomiast sam efekt nie za bardzo mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie próbowałam tego tuszu.
    Kochana, cudnego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A miało być tak pięknie szkoda, ze tylko tak na początku ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, przy początkowym efekcie, myślałam, że polubimy się na dłuuuugo :P

      Usuń
  12. Szkoda, że podkręcenie nie jest mocniejsze, ciekawe jakby sobie z moimi rzęsami poradził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie kwestia tego, jakie masz rzęsy :). Jeśli podobne do moich, to może być ciężko :P

      Usuń
  13. Z maskar Astor używałam tylko Big& Beautyful, ale już widzę że w tym tuszu szczoteczka dla mnie za duża :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje mi się, że trochę skleja rzęsy...

    OdpowiedzUsuń
  15. Troszkę skleja rzęsy, ale wydaje mi się że bardzo mało jest takich tuszy które tak nie robią :)
    Przy okazji chętnie wypróbuję :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo szło mu zdecydowanie lepiej i gdyby ten efekt się utrzymał, gościłby u mnie wiele razy :)

      Usuń
  16. to zdecydowanie nie jest tusz dla mnie, nie lubię takiego efektu i szczoteczek ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej maskary to nawet nie widziałam w szafie Astor.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba nie dla mnie. Wole bardziej klasyczne i rozczesujące szczoteczki...

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam tusz z tej serii w złotym opakowaniu, ale mnie uczulił i oddałam w inne ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam, ale jakoś nie zachwyca mnie ona, więc raczej się nie skuszę..

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam takie jak Twoja koleżanka, więc może u mnie by się sprawdziła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to w takim razie faktycznie, to może być dobry wybór :)

      Usuń
  22. Nie urzekł mnie efekt, a i szczoteczka nie dla mnie ;(

    OdpowiedzUsuń
  23. efekt taki sobie :) no ale i cena niewygórowana.

    OdpowiedzUsuń
  24. Też miałam ostatnio przygodę z tuszem. Był fajny, dopóki nie miałam go za długo :D Potem zaczął się psuć i już do niego nie wrócę na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakiś czas temu było bardzo głośno o tych maskarach, ale ja teraz tak sobie myślę, że jeszcze nigdy nie miałam żadnego tuszu do rzęs marki astor... ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie miałam; nie chciałabym musieć zużywać go w ekspresowym tempie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Faktycznie zazwyczaj jest na odwrót, dlatego jakoś mnie nie kusi ta maskara :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam rzęsy podobne do Twoich i takie szczotki się u mnie zupełnie nie sprawdzają. Wolę silikonowe, bo dają wydłużenie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubię takie szczoty, jeszcze nie miałam tej maskary ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak dla mnie niekorzystnie podkreślił rzęsy. Masakra;/

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda tylko że się zmieniła po jakimś czasie, bardzo tego nie lubię w tuszach ;/

    OdpowiedzUsuń
  32. niestety, efekt mi się nie podoba... ale przyznaję, że nie znam się za dobrze z maskarami tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też mam krótkie rzęsy i niezbyt gęste, z tą różnicą, że moje są chyba bardziej czarne. ;) Ale też mam problem z tuszami, choć ostatnio uzywam Yves Rocher Sexy Pulp i jestem zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda, ze skleja, niezbyt podoba mi się efekt.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie znam tego tuszu, szkoda że u Ciebie nie sprawdził się tak jak tego oczekiwałaś :( Czytałam o nim sporo pozytywnych recenzji, ale wszystko zależy od naturalnego stanu rzęs, ja sama nie jestem pewna czy by się u mnie sprawdził, ale może kiedyś wypróbuję, cena nawet znośna. Na tusz do rzęs jestem w stanie wydać tak do 40-50zł, ale mam też ulubieńców za 10zł :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam ten tusz jakiś czas temu i akurat ja byłam z niego całkiem zadowolona, ale faktycznie nie będzie nadawał się do każdych rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam 4 lub 5 opakowań tego tuszu. Potem zdradziłam go z OriflameWonderlash 5w1 a obecnie używam Essence. To wszystko prawda co piszesz, póki tusz jest świeży to fajnie działa, a potem to już trochę mizernieje. Jednak nie bez powodu miałam go 5 opakowań. To naprawdę dobry produkt, ale babska ciekawość wzięła górę :P Obecnie używam Essence i zastanowię się nad recenzją bo jest całkiem niezły! :) Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  38. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził. Wiele osób go chwali. Ja nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam wrażenie za bardzo skleiła rzęsy. Nie wpasowała się za bardzo w moje preferencje jeśli chodzi o tusz ;/

    OdpowiedzUsuń
  40. Śliczne opakowanie, ale chwilowo nie szukam nowych tuszy.

    OdpowiedzUsuń
  41. Niezbyt podoba mi się efekt końcowy. Zdecydowanie wolę silikonowe szczoteczki.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie miałam jeszcze zdaje się żadnej mascary tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Fajnie wygląda, rzęsy są pogrubione lubię taki efekt. Ale wolę silikonowe szczoteczeczki lepiej mi się z nimi pracuje :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).