Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Seria Hair Food od samego początku cieszyła się popularnością, zyskując spore grono zwolenniczek. Nawilżone, odżywione, miękkie w dotyku, nieobciążone i mocne włosy. Która z Was by takich nie chciała? :) Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana tak właśnie powinna działać, a jakie to ma przełożenie na rzeczywistość? :)

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana


Do zakupu maski do włosów Garnier Hair Food zbierałam się bardzo długo. W zasadzie odkąd pojawiła się na rynku, wzbudziła moją ciekawość. Zazwyczaj staram się sięgać po dobre maski bez silikonów, które w ogólnym rozrachunku wcale dobrze nie wpływają na stan włosów. Czasami ciężko je dokładnie usunąć, a nadbudowane są prostą drogą do nadmiernego wydzielania sebum itd.

Maska Garniera w pierwszy argument wpisała się idealnie, ale przekonała mnie także możliwość stosowania jej bez spłukiwania, a ostatnio polubiłam w pielęgnacji włosów tego typu produkty :).

Jak można stosować Garnier Hair Food?


Jako odżywkę: nanieś na mokre włosy, aby je odżywić i ułatwić ich rozczesywanie, bez obciążania.
Jako maskę: nanieś na mokre włosy, pozostaw na 3 minuty i dokładnie spłucz, aby intensywnie odżywić bardzo suche włosy.
Jako pielęgnację bez spłukiwania: nanieś niewielką ilość produktu na mokre lub suche włosy, aby je odżywić i zapewnić im miękkość na dłużej.
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Seria Hair Food wizualnie mocno do mnie trafia. Kolorystycznie jest bardzo fajna, wpada w oko i przyjemnie się na nią patrzy. W plastikowym, zakręcanym słoiku znajduje się 390 ml gęstej i średnio treściwej maski. Nie spływa z włosów, jest wydajna, a mam włosy prawie do pasa :), jednak trochę bliżej jej moim zdaniem do konsystencji odżywki niż maski. Korzystając czasami z różnych masek Garniera, jedno muszę im oddać, ich odżywki oraz maski świetnie pachną i z tą jest dokładnie tak samo :). Pachnie słodko, czuć zapach banana i gdy pierwszy raz powąchałam, od razu przypomniał mi się genialny zapach kremu do rąk z bananem Tony Moly. Długo utrzymuje się na włosach i w zasadzie na drugi dzień nadal go czuję.

Skład Maska Garnier Hair Food, Fructis, Banana


Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil, Musa Paradisiaca Fruit Extract/Banana Fruit Juice, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil/Sunflower Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract/Rosemary Leaf Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Lactic Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Eugenol, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum/Fragrance.

GŁĘBOKO NAWILŻA WŁOSY
NADAJE MIĘKKOŚĆ
WZMACNIA I ODŻYWIA
98% SKŁADNIKÓW POCHODZENIA NATURALNEGO
0% SILIKONÓW DLA NATURALNEJ LEKKOŚCI WŁOSÓW
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Patrząc na skład, na pierwszy rzut oka można zauważyć, że składników aktywnych, naturalnych olei oraz maseł producent nie żałował i takie maski właśnie lubię :). Maska Hair Food bazuje na mocno wygładzających i zmiękczających włosy składnikach, ale także na mocno nawilżającym i odżywiającym skórę oraz włosy maśle Shea, oliwie z oliwek, oleju słonecznikowego. Podobnie działa olej kokosowy oraz z awokado. Najciekawszym składnikiem jest moim zdaniem ekstrakt z rozmarynu, który ma bardzo fajne działanie w pielęgnacji skóry oraz włosów. Wykazuje działanie łagodzące, kojące, antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i tonizujące. Pobudza wzrost włosów, wspomaga walkę z łupieżem oraz wzmacnia cebulki włosów. Na koniec nie mogę nie wspomnieć o ekstrakcie z banana, który bardzo dobrze odżywia i nawilża włosy :).

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana przeznaczona jest do włosów bardzo suchych, wymagających odżywienia, szorstkich oraz pozbawionych blasku. Moje w zasadzie takie nie są, ale świadomie zdecydowałam się właśnie na tę wersję na początek. Intensywne nawilżenie oraz blask zdecydowanie się przydadzą :). Stosować ją można na trzy sposoby, próbowałam całej trójki i najbardziej przypadła mi do gustu opcja bez spłukiwania.

❤ Garnier Fructis odżywcza maska do włosów bardzo suchych, Banana Hair Food
❤ Garnier Fructis regenerująca maska do włosów zniszczonych, Papaya Hair Food
❤ Garnier Fructis nadająca blask maska do włosów koloryzowanych, Goji Hair Food
❤ Garnier Fructis Macadamia Hair Food maska do włosów suchych i niesfornych

Maska zdecydowanie ułatwia rozczesywanie, nie obciąża włosów i nie wpływa negatywnie na stan skóry głowy. Praktycznie od pierwszej aplikacji włosy są wygładzone, miękkie i bardzo lśniące. Do tego są sypkie i przyjemne w dotyku, a efekt utrzymuje się do kolejnego mycia. W zasadzie więc podstawowe obietnice producenta są spełnione :). Po dłuższym używaniu maska Garnier Hair Food jest w stanie bardzo dobrze nawilżyć włosy, co jest spełnieniem ostatniej obietnicy. W żadnym wypadku nie obciąża włosów i spisuje się tak, jak powinna.

Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana
Maska do włosów Garnier Hair Food, Fructis, Banana

Spodziewałam się, że będzie to udany produkt i taki jest, zresztą maski Garniera zazwyczaj dobrze sprawdzają się na moich włosach. Maskę Hair Food kupicie w cenie ok. 19 - 26 zł w zależności o miejsca :). Kolejne wersje w najbliższej przyszłości także zamierzam sprawdzić :).

Która wersja maski Hair Food najlepiej się u Was sprawdziła? :)

Miłego dnia!

Komentarze

  1. Sama obecnie mam goji, a wcześniej miałam wersję papaja. O ile papaja średnio mnie przekonała ze względu na skłonność do przeciążenia moich włosów to goji jest dużo lepsza :) Teraz mam ochotę na pozostałe wersje maski - oprócz macadamia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę absolutnie po nią w końcu sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie planuję zakup maski i skuszę się na tę polecaną przez Ciebie :D
    Pozdrawiam, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ją :) Wersja z papają również jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie kuszą maski z tej serii, ale zaś obawiam się tego oleju kokosowego. Moje włosy go nie lubią, nawet w małych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że maska ułatwia rozczesywanie włosów. To dla mnie bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ani nie przepadam za zapachem banana, ani za Garnierem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mialam avocado i bardzo fajna byla :) niewiem czy mamy ten warjant u nas :) musze zobaczyc

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobroci nie żałował to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie stosowałam jeszcze nigdy masek do włosów.Odżywka wydaje mi się wystarczająca, a może się tylko mylę? Może sięgnę po tę do włosów farbowanych. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ją jako pierwszą i była ok, później miałam papaję, która jest od niej lepsza moim zdaniem :) A obecnie mam makadamia, która na moich włosach spisuję się najlepiej :) A w planach mam aloes i jagody goja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam maski od Garniera. Ta jest moją ulubioną.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją w zapasie, może w końcu wezmę się za testowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja jakoś nie jestem przekonana do tej wersji zapachowej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam tej maski, ale czytałam o nich kilkukrotnie i z tego co wyczytałam to jest bardzo fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak mam ja na liscie jak i pozostale wersje, musze w koncu ja kupic :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Masek z Garniera nie używałam, ale z tego co widzę coraz więcej osób je poleca. Ja jak dotąd jestem wierna Kallosowi chociaż inne maski również testuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze mam mieszane uczucia co do tej marki.... ale może powinnam zmienić....

    OdpowiedzUsuń


  19. Kiedyś używałm szamponu tej firmy (zielone opakowanie) fajny był to produkt. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam tylko tą bananową. Poza zapachem szału u mnie nie zrobiła. Szczerze mówiąc bananowy Kallos u mnie lepiej wypadł :)

    OdpowiedzUsuń
  21. w Biedrze upolowałam ją:D nawet sporo u nas było jeszcze tych cudaków

    OdpowiedzUsuń
  22. Jedna z moich ulubionych masek ever :) Właśnie zamierzam do niej wrócić, bo spisuje się naprawdę rewelacyjnie i nie wiem, czy mam ochotę poznawać inne warianty ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kuszą mnie te maski, ale nie wiem na jaką wersję się zdecydować jako pierwszą :)
    Dołączam do grona obserwatorów, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam 3 - banan, aloes i macadamia. Wszystkie bardzo na plus

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba mnie skusiłaś na zakup czegoś z tej serii :D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już trafiłaś w mój świat, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią na dany temat.
Jestem pewna, że masz swoje zdanie, być może zupełnie inne niż moje? - podziel się nim ze mną :).
Mój blog to nie darmowa tablica ogłoszeń, jeśli nie widzisz swojego komentarz, a zawierał on link to, prawdopodobnie trafił do spamu.